Nadarzyński dach z podsufitką

Grzesiek był młodym mężczyzną, który miał plan w życiu. W tym planie uwzględnił wszystko. Od swoich studiów – bo wtedy zaczął planować, aż po swój testament – bo na nim zakończył. Uwielbiał mieć wszystko poukładane –  to sprawiało mu przyjemność i dawało poczucie bezpieczeństwa. Zakupy, rodzina, dach i ściany jego przyszłego domu – to wszystko w planach Grzegorza już było i miało swój kształt.

A jednak dach z podsufitką

dachy z podsufitką z NadarzynaNie znosił jednak zmiany planów. Nie lubił tego tak bardzo, że raczej mu się to nie zdarzało. Wpadał w panikę, gdy okazało się, że w sklepie nie było jego ulubionego serka i albo musiał zrezygnować z zakupu, albo wymienić na inny. Grzegorz miał też zaprojektowany dom. Od podłogi po dach, od projektu po ubezpieczenie. Jednym słowem – wiedział czego chce. Projekt jego domu miał już około 5 lat, gdy na pewnej imprezie, Grzesiek bujając się na hamaku na werandzie znajomych zobaczył podsufitkę dachu. Był zachwycony, a jednocześnie przerażony. Poczuł w głowie milion myśli, które raz po razie dawały sobie klapsa nawzajem. „Piękny dach!”, goniła „ale ja już mam plan!”, a „chcę mieć podsufitkę” z „to nie jest mój pomysł”. Chodził z tymi myślami tydzień. W końcu zamówił firmę, która robi dachy z podsufitką z Nadarzyna. Poczuł ogromna ulgę i ogromne zadowolenie. „W końcu” pomyślał „tylko krowa zdania nie zmienia”.

Grzegorz czekał jeszcze pół roku zanim zobaczył swój nowy dom nie na papierze, a w rzeczywistości. Był piękny, dokładnie taki jak chciał, jak go sobie zaplanował; no może, z jedną drobną zmianą. Podsufitka do końca życia będzie mu przypominała, że czasem naprawdę warto zmienić zdanie, mimo iż nie jest to łatwe. Mógł przecież odrzucić myśl, że jego dach może być ładniejszy, ale wtedy nie mógłby się bujać na hamaku na własnej werandzie i patrzeć w górę.